Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jak to jest, gdy przestajesz oddychać? No wiesz, gdy umierasz, i stajesz się martwy. Całkowicie, nieodwołalnie jak kamień. Krew w twych żyłach po prostu przestaje płynąć a wszystko wokoło staje się czarne. Rodzina pochlipując grzebie cię w ziemi, zapakowanego w miłą i wygodna trumienkę. No i życie jakoś idzie dalej do przodu. O przepraszam, nie dla ciebie oczywiście. Taaa nic odkrywczego, ale pytanie brzmi: Co się dzieje z naszymi duszami, po tym wszystkim? Idziesz na spotkanie z twórcą? Z samym Bogiem? Czy jednak lądujesz w piekielnym Pandemonium, rządzonego przez niewyobrażalne zło? Hmmm... Brzmi nieźle... Całkiem ciekawie, w rzeczy samej. A co powiesz na to: Po jakimś czasie trumna staje się troszkę za ciasna dla ciebie i po prostu musisz wyjść, zażyć trochę świeżego powietrza. Żaden problem- trochę kopania i już jesteś na zewnątrz. Ale jeden fakt nie daje ci spokoju- właściwie, ty już nie oddychasz. Zaiste, trochę kłopotliwe na początku, ale idzie się przyzwyczaić. Bardziej krępujący jest fakt, że jesteś gnijącym, chodzącym trupem. Wizyta na eleganckich bankietach odpada raczej. Tak samo jak twoje członki. Tak to brzmi również nieźle. I jest to dokładnie to samo, co przydarzyło się pewnego wieczora 44-ro letniemu buissness manowi Franklinowi Faithless’owi, gdy wracał z ciężkiego dniu pracy w swoim biurze. href=http://umarlaki.smackjeeves.com/comics/80601/>Samochód po prostu go potrąca. No cóż wypadki się zdarzają. Ale to był moment, w którym życie Franka zaczęło się naprawdę. A przynajmniej coś na kształt życia. No w każdym bądź razie był to rodzaj egzystencji, w które podstawowe wyposażenie wliczone było poruszanie się na własnych kończynach i pożywanie się, wiec jako tako można to podpisać pod kategorią „funkcjonowanie”. Umarlaki zostały powołane do "życia" ponad dwa lata temu na href=http://umarlaki.blog.onet.pl>blogu lecz koniec końców przeniosły się na pełnowymiarową i przytulną kryptę na przyzwoitym serwerze i są prowadzone regularnie do dzisiaj. Nowe, świeże mięsko jest dowożone aktualnie w odstępach nieregularnych.
Smacznego życzy szef kuchni- J.T.